Zostańmy tak, ja tutaj a ty tam. Tak długo jak, to nieme kino trwa...
Przygarnąłem pieska o imieniu Killer.
Blog > Komentarze do wpisu
Znowu w życiu mi nie wyszło... i... Mój jest ten kawałek podłogi...

Tak na samym początku tematem tej notki nie będzie moje użalanie się na niesprawiedliwości życia. No może trochę. A tak pozatym to po prostu ostatnio odkryłem na nowo piosenki pt. "Sen o dolinie" oraz "Mój jest ten kawałek podłogi"...

W sobotę (tj. 26 lipca... chyba...) byłem na urodzinach. I pierwszy raz ( no może nie pierwszy, w sumie to napewno nie pierwszy... i nie ostatni ) miałem tak wielkiego kaca. Większego nawet niż po ostatnim festynie na którym miałem nieszczęście pracować... To nie było najprzyjemniejsze uczucie. A najgorsze jest to, że niczego się nie nauczyłem i nie wyciągnąłem żadnych wniosków... ;p

Przez ostatni tydzień byłem trochę bardziej niż zwykle nerwowy, gdyż moje Kochanie troszkę mnie zestresowało. I PRAWIE zostałem szczęśliwym ojcem. I nic więcej nie powiem, chyba, że mnie zapyta ktoś...

Teraz kolej na pracę. Tam to jest dopiero rozpierdol - prawie jak w chatce Legwana ( dzięki Ziomuś za wynajmowanie miejscówki ). I nie wierzcie mi, gdy mówię, że nic nie robię. Bo ja, właśnie ja zapierdalam jak przecinak po 10 godzin dziennie. Na przykład, w zeszłym tygodniu doginałem w fabryce mleka w proszku i innnych pierdółek do jedzenia dla małych dzieci. Po 10 godzin dociskałem na kolanach po podłodze, przegotowując ją, aby godnie mogła przyjąć na siebie kilka warstw Żywiczki, i tak w kółko po każdej warstwie ( następnym razem wytłumaczę dokładnie co to właściwie jest i czym się zajmuję ). W tym zaś tygodniu mam niepowtarzalną okazję pracować na tej duuużej budowie obok Kinopleksu ( ponoć ma sięto zwać Galeria Solaris, ale to nie są pewne wiadomoości, gdyż nawet osoby stale tam pracujące nie wiedzą do końca, co to kur*a ma być ;p ) oraz w coraz szybciej powstającym C.H. Karolinka na przedmieściach Opola. Z drugiej strony już mam wstręt do tych dwóch ( i kilku innych ) miejsc i nie wiem, czy kiedykolwiek wybiorę się tam na zakupy. No chyba, że na wycieczkę ze swoimi dziećmi, a przechadzając się będę z dumą mówił: "Patrzie dzieci, tutaj też pracował wasz tatuś"...

Tyle na dziś... Resztę napiszę, jak mnie znowu zgwałci ochota na pisanie...

Re5pect, pietiaox

środa, 13 sierpnia 2008, pietiane
Komentarze
Gość: Booster, 77-253-240-77.adsl.inetia.pl
2008/08/17 19:11:43
"Jak mnie znowu zgwałci ochota na pisanie" - zajebiste :D
-
2008/08/24 21:17:21
A mnie za to ostatnio chciała Twoja sąsiadka zgwałcić. A dzisiaj nawet Jej się to udało :) I już jest fajnie... A jutro my się pobawimy Misiu... :P